5 października 2012

W poszukiwaniu zaginionej pigwy. Pigwówka




Pierwszy raz pigwą poczęstowała mnie Pani Ewa - Mama mojej Przyjaciółki.  Miałam wtedy może 15 lat.  Na parapecie w kuchni, stał słoiczek. W słoiczku, pokrojone na drobne plasterki i zasypane cukrem tajemnicze owoce. Pani Ewa zrobiła mi herbatę i zamiast cytryny, wrzuciła plasterek tego czaru ze słoiczka wprost do herbaty. Sama nie wiedziałam co to jest. W  pierwszym momencie myślałam  że to jakiś egzotyczny, cytrusowy owoc z ciepłych krajów. To było coś innego.
Potem już nigdy nie spotkałam się z pigwą, ani w sklepie, ani w żadnym domu, ani w żadnej herbacie.
 Po kilku latach w pewnym wspaniałym domu, zostałam poczęstowana nalewką.
Po pierwszym łyku, poczułam straszną ostrość. Myślę sobie: -Boże co za ogień, jam niezwyczajna w ogóle pić alkohol, a co dopiero taką moc ! Ale po chwili poczułam smak niezwykły, tajemniczy, niby cytryna, niby jabłko, takie nie wiadomo co, ale jednak dobre...dobre ! I to jakie dobre!
 Moja Teściowa, która co roku robi najlepszą na świecie nalewkę z pigwy, zdradziła mi instrukcję, jak należy zrobić to cudo.




Ta nalewka jest naprawdę wspaniała, można by rzec za klasykiem: "...to nie jest nalewka, to nie jest alkohol, to jest lekarstwo...".
Zapach pigwy trochę mi przypomina zapach mydełka dla noworodków, jest bardzo delikatny. Chciałabym mieć takie perfumy. Trochę cytrynowy, jabłkowy, trochę korzenny. Bardzo orzeźwiający.
W sklepach można kupić dużą, piękną pigwę, która wygląda trochę jak gruszka. Ale nalewka przyrządzona z pigwy nie będzie miała takiego koloru i nie uzyskamy takiego smaku jak z malutkich owoców (pigwowca). Bo muszę jeszcze dodać że te duże to są pigwy, a te małe owoce to pigwowiec.
W tych malutkich jest więcej pektyny niż w tych dużych A cechą pektyny jest tworzenie się żeli czyli galaretki. W związku z czym pigwowiec jest wspaniałym materiałem do przyrządzenia konfitur bez żadnych żel fiksów.
Niestety owoc ten, jest już zapomniany w Polsce. To bardzo stary owoc. "Owoc retro"
 Jest na wagę złota, nie można tego kupić tak po prostu. Trzeba mieć dużo szczęścia żeby gdzieś "sobie załatwić" Mnie się w tym roku udało. Trochę kupiłam, trochę dostałam (dziękuję Pani Aniu). Kiedyś  kupiłam krzaczek a nawet dwa, bo podobno owocują parami. Tak słyszałam :)



Są różne wersje przepisów na pigwówkę, można od razu zalać owoce spirytusem a potem zmieszać z cukrem.
Ja znam sposób, który jest poniżej i wiem że jest sprawdzony, więc podaje ten przepis.
Na tą chwile nie mam zdjęcia swojej nalewki, ponieważ jest w trakcie produkcji, ale jak tylko będzie gotowa obiecuję że wstawię zdjęcia :) Powodzenia!

Pigwówka
Składniki
0,6 kg owoców pigwowca
1 kg cukru
0,5 l wódki (czystej)
0,5 l spirytusu (najlepszy Warszawski)

Owoce muszą być dojrzałe i żółte. Umyj je dokładnie, wytnij gniazda nasienne i pokrój na kawałki. Tak przygotowane owoce zasyp cukrem w dużym słoiku. Zakręć słoik i odstaw w ciemne, chłodne miejsce.
Słoik z owocami musi odstać dwa tygodnie.
Po tym czasie wlej do słoika 0,5 l wódki i 0,5 l spirytusu. Zakręć słoik i ponownie odstaw w chłodne, ciemne miejsce na dwa tygodnie. Od czasu do czasu wstrząśnij słoikiem.
Odcedź żółtą, pachnącą jabłkami nalewkę od owoców i przelej do butelek.
Smacznego !


Owoce zasypane cukrem po 12 godzinach.

Przepis pochodzi z zapisków mojej Teściowej.

* 06.11.2012 
  Tutaj znajdziecie zdjęcia mojej gotowej już pigwówki. Zapraszam

6 komentarzy:

asieja pisze...

nigdy przenigdy nie próbowałam pigwówki z alkoholem, ale za to bardzo lubię taką co robi Mama do słoiczków, a ja później dodaję ją do herbaty :-)

asiawhitekitchen pisze...

No to czas najwyższy naprawić ten błąd. A z herbatą jesienią i zimą jest najlepsza:)

Zielaczek pisze...

Uwielbiam pigwówkę, jednak nie mogę namierzyć owoców pigwy :(

Beatrice pisze...

Pigwówka to coś co lubię! u mnie w domu robi mama na dwa sposoby, taką z alkoholem (i taką też wolę:)) i do herbatki bez alkoholu :)

Anonimowy pisze...

Fajnie wygląda Twoja pigwówka,dobrze że mi przypomniałaś o pigwie,właśnie wczoraj też sobie nastawiłam,tylko że ja zalałam owoce alkoholem,potem dodam miód-piłam też świetna-pozdrawiam Beata ł.:)

Amber pisze...

Pigwówka jest u mnie obowiązkowa.
Robię z takiego samego przepisu.
Był przekazywany w mojej rodzinie wszystkim po kolei.
A te ,owoce retro' można kupić u ,babci' lub ,dzidunia' na bazarku.
Udaje mi się to każdego roku.
Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...