12 listopada 2015

Remont


Moje studio fotograficzne zamieniło się w plac budowy. Mój stan remontowy trwa już od września. A zaczęło się tylko od małej łazienki. W między czasie rozebraliśmy dwie wielkie szafy, których nie cierpiałam. Malowanie, przebudowa ścian, układanie cegły, montowanie nowych lamp. Jak nowe lampy to przydały by się nowe karnisze i zasłony.
W całym domu leżą jakieś kartony z nierozpakowanymi rzeczami. Nawet nie wiem jak wyglądają rzeczy, które kupiłam, bo nie ma sensu ich rozpakowywać i skręcać. Gdy przychodzi niedziela jestem najszczęśliwsza bo w domu nikogo nie ma. Mój kot, chowa się gdzieś po kątach, bo boi się wyjść. Wychodzi wieczorem żeby coś zjeść i potem znowu się chowa. W niedzielę robię pranie, ogarniam ten "armagedon" i gotuję obiad. Zamykam się w najczystszym miejscu w domu żeby na to nie patrzeć i robię na drutach. Ech kiedy to się skończy. Panowie budowlańcy obiecali mi na mikołaja wyjść z domu. Ja im nie wierze. Ale mam tylko nadzieję że na święta będę mogła z moją Córką robić pierniczki w czystej kuchni.
Hektolitry kawy, kilkanaście ciast, czekolada i innych smakołyków zostały spałaszowane. Nie wiem gdzie co leży, nie wiem gdzie są moje ubrania, kosmetyki, moje obrusy i filiżanki. Nic nie wiem. Wszędzie widzę kurz, bałagan i łzy lecą mi chyba przez alergię. Jestem zrozpaczona i załamana. Chcę już koniec tego remontu. Nigdy więcej!
Ale i tak wiem, że jak to się skończy to zapomnę o bałaganie i wszystko sobie pięknie posprzątam i z radością małego dziecka będę układała wszystkie "puzzle" w moich szafkach. Położę nowy pled (który sobie sama wydziergałam) i poduszki na kanapie. Wszystko będzie świeże, wyprane i pachnące. Znowu będę gotować i piec ciasta w spokoju. Potem zrobię piękne zdjęcie i wymyślę jakiś fajny przepis. 

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...